press

Gazeta Wyborcza Kraków: Rzecznik bezdomnych zrezygnował z pełnienia funkcji, 04.04.2003

Marek Bogdanowicz zrezygnował z funkcji rzecznika osób bezdomnych. Oficjalnym powodem były nieporozumienia z prawicowymi radnymi - szczególnie wokół kontrowersyjnej kampanii społecznej, pokazującej pary homoseksualistów. Krakowscy bezdomni obawiają się, że wraz z rzecznikiem zniknie zainteresowanie ich losem. Marka Bogdanowicza na obrońcę praw bezdomnych powołał w kwietniu ubiegłego roku Ruch Odbudowy Polski (dziś w szeregach Ligii Polskich Rodzin). - Otrzymałem tę funkcję od byłego premiera Jana Olszewskiego, do niego też wysłałem list z rezygnacją i podziękowaniem - poinformował wczoraj. Do zrzeczenia się stanowiska skłoniły go nieporozumienia z radnymi krakowskiej prawicy, którzy ostro krytykowali go za to, że jako koordynator akcji pomocy bezdomnym "Zobaczyć człowieka", poparł kampanię społeczną "Zobaczcie nas" (na billboardach i plakatach pokazano trzymających się za ręce gejów i lesbijki). - Jestem przeciwny nazywaniu par homoseksualnych rodziną, uważam jednak, że ludzie ci są dyskryminowani w naszym społeczeństwie. Efektem tego może być też bezdomność. O tym problemie, jak o każdym innym, należy mówić - podkreśla Bogdanowicz. Uważa, że niektórzy miejscy radni krytykowanie kampanii wykorzystują do promowania siebie. Trzem radnym publicznie zasugerował złożenie mandatów. - Współczuję bezdomnym takiego rzecznika, a mandatu składać nie zamierzam - odpowiedział na te sugestie Maciej Twaróg, lider Młodzieży Wszechpolskiej i radny LPR. - Nie chcę, by w rozgrywki polityczne byli wciągani bezdomni, którymi się opiekuję - uzasadnia swoją rezygnację Marek Bogdanowicz. - To dla nas wielka strata, jego akcje naprawdę przynosiły efekty. Zmobilizował bezdomnych do wzajemnej pomocy - ubolewa Andrzej Pachucki, wolontariusz pomagający bezdomnym z dworca. - Kilku ludzi znalazło sobie stałe miejsca, wielu pomogliśmy zorganizować nocleg, zdobyć jedzenie dla dzieci czy z pomoc gminy. Agnieszka Pojałowska, która do niedawna również nie miała dachu nad głową, podkreśla, że Bogdanowicz przede wszystkim nie bał się kontaktów z bezdomnymi. - Szedł w nocy na dworzec, każdego pytał, czego potrzebuje. W naszym mieście nie było wcześniej takiego człowieka. Wiedział, jak pomagać bezdomnym, bo sam doświadczył bezdomności - przekonuje Pojałowska. Bogdanowicz z wolontariuszami odwiedzał bezdomnych z dworca i kanałów ciepłowniczych. Niedawno zorganizował wśród nich prareferendum unijne. Miało ono uzmysłowić wszystkim nie tylko stosunek bezdomnych do Unii, ale również to, że ludzie bez adresu nie mają głosu w społeczeństwie. Były już rzecznik deklaruje, że nadal będzie wspierać osoby bez stałego miejsca zamieszkania. - Nie potrzebuję do tego stanowiska - zaznacza. Chciałby założyć fundację. Na razie pracuje jako referent w krakowskim Funduszu Zdrowia.


strona główna prasa do góry