press

Gazeta Wyborcza Kraków: Miasto tchórzy i..., 09.04.2003

Związek Polskich Artystów Plastyków przeraził się nie na żarty i w ostatniej chwili odwołał w swej galerii wystawę "Niech nas zobaczą...". Nie dziwię się zanadto. Wcześniej przecież elpeerowców i wszechpolaków przestraszył się sam prezydent Majchrowski, który niechętnie widział plakaty akcji przeciw homofobii na przystankach. Szkoda, że tak jak profesor potrafi wyzywać publicznie Amerykanów od zbrodniarzy (ponoć zaraz potem z konsulatu amerykańskiego podesłano mu pęk czerwonych róż i pudełko aspiryny), tak nie potrafi odesłać do diabła ludzi otwarcie nietolerancyjnych. Widzę żywotną potrzebę poinformowania Pana prezydenta (ZPAP-u nie, bo o czymże można informować stowarzyszenie zajmujące się "sprzedażą dzieł sztuki"), że ONZ, którą Pan tak szanuje, skierowała ostatnio do rządu raport swego Komitetu ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej o przestrzeganiu przez Polskę konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Komitet ten przypomniał o obowiązku "delegalizacji wszelkich organizacji i wprowadzenia zakazu wszelkich działań promujących dyskryminację rasową i do niej podburzających". Raport mówi, że te zapisy pozostają na papierze, bo w Polsce działają organizacje jawnie rasistowskie, a władza nie uruchamia procedury ich delegalizacji. Widział Pan profesor stronę internetową ukochanej przez pana Młodzieży Wszechpolskiej? Teksty tamtejsze w ogóle i teksty o akcji przeciw wystawie i wspomnianych plakatach. Nie? To widać. A czytał Pan Profesor może ostatni, sprzed czterech miesięcy zaledwie, raport pana Alvaro Gil-Roblesa, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy? Fragmencik? Proszę: "Przedstawiciele grup społecznych zwrócili moją uwagę na konkretne przypadki dyskryminacji zarówno ze strony władz publicznych, jak i osób prywatnych, z takich powodów jak płeć i orientacja seksualna". Pan komisarz zaleca, by "Zintensyfikować środki zmierzające do walki z ksenofobią, antysemityzmem i dyskryminacją poprzez, między innymi, promocję tolerancji i wzmocnienie ustawodawstwa antydyskryminacyjnego". Pan profesor nie wiedział, że to upomnienie pasuje do władz publicznych w Krakowie jak ulał? Amerykanie są be, to wiemy, ale gdyby burmistrz jakiegoś Baltimore powiedział publicznie, że akcja przeciw homofobii w mieście jest kontrowersyjna, znalazłby się w trudnej sytuacji jurydycznej, mówią oględnie. I jeszcze słówko do ZPAP-u, które zajmuje się handlem. Widzieliście kiedyś Panowie, dobrego artystę który należałby do LPR albo Młodzieży Wszechpolskiej? No, takiego, żeby się fajnie sprzedawał? Good luck! - jak mówią jankesi, co po polsku znaczy, że życzę Panom szczęścia.


strona główna prasa do góry