|
|
Słowo Polskie: Podpalić ten stos, 11.04.2003
Ta akcja jest jak budowanie stosu z napisem: "gej" albo "lesbijka" - mówi Ewa Bielska z
Wrocławia. Razem ze swoją partnerką wzięła udział w Kampanii Przeciw Homofobii. Na wystawach i billboardach w całym kraju pojawiły się zdjęcia homoseksualistów trzymających się za ręce. Jednak nie wszystkim się to podoba.
Prezydent Krakowa nie zgodził się na "wyjście" gejów i lesbijek na ulice. Powód? Obawiał się dewastacji przystanków, na których znalazłyby się zdjęcia homoseksualnych par. Tak się przynajmniej
tłumaczył.
O jaką akcję chodzi? "Niech nas zobaczą" to projekt Kampanii Przeciw Homofobii, stowarzyszenia walczącego o prawa mniejszości seksualnych w Polsce. Na wystawach i billboardach będzie można zobaczyć 15 par gejów i 15 par lesbijek. Po co to wszystko?
- Żeby pokazać ludziom, że żyjemy obok nich - mówi Robert Biedroń, prezes KPH i polityk SLD. - Że jesteśmy normalni. Homoseksualiści stanowią około pięć procent
społeczeństwa. To blisko dwa miliony Polaków, którzy muszą się ukrywać.
Czy jesteśmy homofobami? - Niestety, tak. Wyniki badania opinii publicznej i nasze raporty są zatrważające. Aż 88 procent
społeczeństwa uważa, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy, 42 procent w ogóle zabroniłoby nam kontaktów seksualnych, a 84 procent nie zgadza się, żeby homoseksualiści adoptowali dzieci. "Niech nas zobaczą" to pierwszy krok, żeby coś zmienić.
Akcję wymyśliła Karolina Breguła, młoda fotografka z Warszawy. - Okazało się, że geje i lesbijki nie chcą się ujawnić - opowiada. - Znalezienie par zabrało nam kilka miesięcy. Organizowaliśmy castingi w klubach gejowskich w całej Polsce. Na początku zgłosiły się tylko dwie osoby. Zależało nam na
autentyczności, ale nakłonienie homoseksualistów do wyjścia z cienia nie było łatwe.
Co chciała pokazać na swoich zdjęciach? - Normalnych ludzi, którzy żyją obok nas - wyjaśnia Karolina. - Są naszymi sąsiadami, studiują, chodzą na zakupy i do kościoła. Ale przede wszystkim to, jak bardzo się kochają.
Cioty i heterycy
"Wracałam z koleżankami z baletów? - wyznała w ankiecie Kampanii Przeciw Homofobii młoda kobieta. "Zaczepiło nas dwóch kolesiów. Zaczęły się docinki typu: głupie lesby i tym podobne.
Próbowałyśmy ich zignorować, ale byli natarczywi. Skończyło się na tym, ze nieźle dostałyśmy. Jedna z nas miała podbite oczy, druga
wyładowała w szpitalu ze wstrząsem mózgu. Ja miałam szczęście...?
Czy homoseksualiści są w Polsce dyskryminowani?
- Przykładem jest choćby nasza akcja - mówi Robert Biedroń. - Spotkaliśmy się z niezbyt przychylną reakcją władz Krakowa. Poza tym jeden z bohaterów naszych zdjęć musiał wyjechać z rodzinnego miasteczka. Sąsiedzi rozpoznali go na fotografii. Wytykali palcami, wyzywali od pedałów. Teraz jest w Warszawie. Sam, bez dachu nad głową i pracy. Wyjście z cienia może drogo kosztować.
- Wyzwiska typu "pedał" czy "ciota" są na porządku dziennym - dodaje prezes KPH. - Nie
słyszałem nigdy, żeby ktoś krzyczał za kimś na ulicy: "Ty heteryku!? Homofobia dotyka nas na co dzień. Na szczęście coraz rzadziej jest to agresja bezpośrednia. Homoseksualiści w Polsce wciąż nie mają praw do wspólnoty majątkowej ze swoim partnerem, nie mogą razem rozliczać się z podatków, a kiedy jeden z nich znajdzie się w szpitalu, drugi nie ma nawet prawa dowiadywać się o jego zdrowie. To ważne sprawy. Na szczęście sytuacja zmienia
się na lepsze. Lada dzień wejdziemy do Unii Europejskiej, a ta wymaga poszanowania praw mniejszości seksualnych. Naszej akcji patronuje zresztą minister Jaruga-Nowacka, pełnomocnik rządu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn.
- Jednym z największych przełomów w seksuologii XXI wieku jest zaszczepienie w ludziach tolerancji wobec kochających inaczej - mówi Ryszard Smoliński, seksuolog. - Kiedyś dla mnie i dla wielu innych osób homoseksualista to był pedał, któremu należało tyłek skopać. Teraz to się zmienia.
- Polacy są homofobami i rasistami - uważa Jarosław Blandziński, szef wrocławskiego klubu dla gejów i lesbijek "Scena". - Nie trzeba daleko szukać. Wystarczy spojrzeć na wypowiedzi niektórych polityków. Obawiam się, że kiedy w mieście pojawią się billboardy z gejami, szybko zobaczymy na nich napisy: "Pedały do gazu!?
W brokatach i bez.
Jaki jest stereotyp homoseksualisty w Polsce?
- Zboczek, pedofil, dewiant. A lesbijka? To musi być jakiś paskudny babochłop albo gruba traktorzystka - odpowiada Robert Biedroń. - Sporą winę ponoszą za to media. Jeśli już pokazują homoseksualistów, to są to przebierańcy z Parady
Miłości albo "drag queens?. Przeciętny Polak nie zna osobiście żadnego geja. Nie wie, jak wyglądamy.
- Ludzie myślą, że nosimy torebki, brokaty i makijaże. Że jesteśmy zniewieściali - mówi Daniel Brzygała (jego partner nie zgodził się na umieszczenie zdjęcia na billboardach). - Każde środowisko ma swój folklor, my również. Ale
większość homoseksualistów to normalni ludzie. Są wśród nas lekarze, aktorzy, nauczyciele... Tyle ze nie wszyscy chcą i mogą się ujawnić.
- Często myli się pederastów z pedofilami - dodaje Ania Maginis z Wrocławia. - Znajoma wyznała mi kiedyś: "Te adopcje dzieci przez homoseksualistów to mi się nie podobają. Co będzie, jak geje zaczną je molestować?!?.
Komfort bycia soba.
Na zdjęciach Karoliny Breguły przeważają młodzi ludzie. Starsze osoby trudniej było nakłonić do pozowania. - Mamy więcej do stracenia, żeby się ujawnić - tłumaczyli.
- Teraz wszystko mi jedno. Mógłbym chodzić z plakietką na plecach "Jestem pedałem" - mówi Jarosław Blandziński. - Ale jeszcze 15 lat temu za skarby świata nie przyznałbym się do homoseksualizmu. Byłem wtedy młodym artystą. Robiłem karierę w zespole VOO DOO, puszczali nasze teledyski w telewizji. Bałem się, że takie wyznanie złamie mi życie. Przestałem się tym martwić, kiedy
założyłem Cafe Studio.
Daniel Brzygała przyznał się do swojego homoseksualizmu w telewizji. Wystąpili w drugiej edycji wrocławskiego reality show "Bar". - Na początku zastanawiałem się, czy przez to
będę się musiał bić na przystankach. Na szczęście nic takiego się nie stało. Ludzie reagują bardzo pozytywnie. Piszą do mnie listy, proszą o radę. Z drugiej jednak strony nigdy nie robiłem ze swojego homoseksualizmu sztandaru. Po prostu mam bezcenny komfort bycia sobą.
Skini pod drzwiami.
Biuro rachunkowe "Credo" w śródmieściu Wrocławia. Jarosław Blandziński siedzi przed komputerem. Lekki zarost, sportowy sweter i
dżinsy. - Proszę zobaczyć, znowu kupił do domu kwiaty - wskazuje na swojego partnera. - Gdzie my
się z tym wszystkim pomieścimy? Będzie dżez.
- "Scena" to tylko breloczek mojej biznesowej działalności - tłumaczy po chwili.
Na początku lat 90. założył we Wrocławiu pierwszy klub dla homoseksualistów "Cafe Studio" na Popowicach. - Niemal codziennie musiałem pilnować skinów, którzy
się do nas dobijali. Kiedy stałem przy nich, byli grzeczni. W końcu zawarliśmy umowę. Zacząłem organizować na zmianę imprezy dla gejów i skinheadów. Ci ostatni na szczęście z czasem się ucywilizowali i nie robili zadym.
Po kilku latach Blandziński przeniósł klub do centrum Wrocławia. Teraz "Scena" mieści się przy Wzgórzu Partyzantów. - Na początku burzyli się przeciwko nam okoliczni mieszkańcy - opowiada. - Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem
działalności pisali protesty do Urzędu Miejskiego. Potem wszystko rozeszło się po kościach. Zaczęliśmy sobie nawet mówić dzień dobry na ulicy.
Kilka lat temu zaprosił na jubileusz "Sceny" wrocławskich polityków. Nikt się nie pojawił.
Nie mamy wąsów.
Ewa Bielska i Ania Maginis chodzą ze sobą od ponad pięciu lat. Dlaczego dały się sfotografować?
- Od dawna chciałyśmy zaangażować się w jakąś akcję na rzecz praw homoseksualistów i lesbijek - mówią trzymając się za ręce. - Do KPH
trafiłyśmy przez internet. Nie chcemy się ukrywać. To żaden wstyd być lesbijką. Poza tym jak już walczyć, to na
całego.
- Ta akcja ma sens - uważa Ewa (26 lat, skończyła biotechnologię na Uniwersytecie Wrocławskim). - To nie jest przecież afiszowanie się czy opowiadanie o seksie, co zarzucają nam niektórzy ludzie, nawet ze środowiska gejowskiego. Nie o to chodzi. Chcemy pokazać, że też żyjemy w tym kraju. W dodatku jesteśmy normalne, nie wyglądamy jak chłopy, nie mamy wąsów.
Dziewczyny nie boją się, że będą na ulicy rozpoznawane i wytykane palcami. - Nie chcemy tylko, żeby nasze rodziny przez to ucierpiały - tłumaczą. - To w końcu nasze życie, nasza
miłość. Mogą nas wyzywać od lesb, mamy to gdzieś.
Zaakceptowanie własnej, "innej" orientacji seksualnej nie jest jednak takie łatwe.
- Kiedy się zorientowałyśmy, ze łączy nas coś więcej niż przyjaźń, musiałyśmy to najpierw same zrozumieć i poukładać - opowiada Ewa. - Nagle zaczyna
się myślenie: "Boże, czy to nie jest grzech? Co na to Kościół, rodzice?...?. Przestać się bać - to chyba ostatni etap na tej drodze. Pięć lat nam to zajęło.
- Dla mnie to nigdy nie stanowiło problemu - wtrąca Ania, uczennica jednego z wrocławskich liceów. - Wiedziałam, że ją kocham, a
miłość przecież nie jest zła.
Córka lesbijka.
Przez kilka lat ukrywały się przed rodziną.
- To jest najgorsze - mówią. - Wszyscy boją się odrzucenia przez najbliższych.
Ania boi się opowiedzieć o swojej miłości ojcu. - On jest marynarzem, w dodatku rodowitym Grekiem - opowiada. - Rzadko się widujemy. Nie jestem pewna, jak by zareagował. On jest dumny, że ma córkę blondynkę, kwiatuszka, który w
przyszłości urodzi mu wnuki. Boję się, że go zawiodę.
Mama Ani zareagowała spokojnie. "To twoje życie - powiedziała, ale miała nadzieję, że ta damska miłość z czasem wyjdzie jej z głowy.
Ewa nosi długie kręcone włosy, ładnie się uśmiecha. W przyszłości chce zostać biotechnologiem. - Dla moich rodziców to był szok - opowiada. - Mama płakała. Musiała odnaleźć się w sytuacji, że ma córkę lesbijkę, że nigdy nie będzie miała wnuków. Z czasem
zrozumiała, że taka już jestem. Przyzwyczaiła się. Zaczęła oglądać programy o homoseksualistach. Nigdy też nie twierdziła, że to choroba.
- Najzabawniej zareagowała moja babcia - dodaje Ania. - Nikt jej nic nie powiedział, a ona ni stąd ni zowąd zapytała: - Czy ty z tą Ewa przypadkiem nie ten tego?
- Co ty pleciesz, babciu?! - odpowiedziałam zaskoczona.
A ona na to: - Bo to teraz takie kurestwo na tym świecie się dzieje.
Podpalić stos.
Zdania na temat akcji Kampanii Przeciwko Homofobii są podzielone.
"Nie narzucajcie się! - napisał w internecie "mashroom. "Nie chcę, żeby na ulicach wisiały plakaty z
obściskującymi się homoseksualistami. To obrzydliwe!"
"Nie musisz na to patrzeć!" - ripostowali zwolennicy akcji. "Jesteś klasycznym homofobem".
"W Polsce nie ma zapotrzebowania na gejów i lesbijki" - dodawał ktoś inny. - Nie ujawniajcie się. Społeczeństwo was pożre".
Jaroslaw Blandziński: - Akcja jest dobra, obawiam się jednak, że zostanie
marginalizowana. Kilka zdjęć powiesi się gdzieś na przedmieściach i tyle. Nie ukrywajmy, żyjemy w ciemnogrodzie. Czy taki obrazek na ścianie do kogoś przemówi?
Ewa Bielska: - Można przez całe życie się ukrywać. Człowiek do wszystkiego jest się w stanie przyzwyczaić. Ale tak nie powinno być. Chciałabym, żeby można był żyć otwarcie.
- Ta akcja to budowanie stosu z napisem: "gej" i "lesbijka" - dodaje. - To bolesne, ale w tym momencie to jest moja jedyna wartość jako człowieka. Mam etykietę, znak firmowy. Ale trzeba przez to
przejść, żeby móc to później obalić. Trzeba podpalić ten stos.
Mariola Szczyrba
|