press

Gazeta Wyborcza Kraków: Nie chcą was zobaczyć, 15.03.2003

LPR w trosce o moralność, prezydent w trosce o wiaty przystanków. Tak czy owak - są kłopoty z powieszeniem w Krakowie plakatów z trzymającymi się za ręce homoseksualistami. O co chodzi? Niedawno pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Izabela Jaruga-Nowacka zapowiedziała, że na ulicach polskich miast pojawią się plakaty promujące tolerancję wobec mniejszości seksualnych. Homofobię zwalczać więc miało dwóch młodych panów trzymających się za ręce (były też dwie młode panie). I właśnie to zaniepokoiło radnych Ligi Polskich Rodzin. - To niedopuszczalne! - mówił nam szef klubu LPR w radzie miasta Piotr Doerre. - W naszej opinii taka akcja jest niepotrzebna, bo służy promocji postaw homoseksualnych. Zapytam więc prezydenta, czy pozwoli, żeby te plakaty znalazły się na przystankach MPK - zapowiadał. I jak zapowiedział, tak zrobił. Do prezydenta zwrócił się z interpelacją: "czy prezydent będzie wspierał homoseksualistów?" Jacek Majchrowski: - Takie plakaty budzą kontrowersje. Znajdą się pewnie tacy, którzy na wiatach przystanków dopiszą swoje zdanie. Wiaty mogą zostać zniszczone, po co tak prowokować? Robert Biedroń ze stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii dziwi się prezydentowi Krakowa. - Rozumiem troskę o przystanki, ale jeśli są niszczone, to przecież nie przez to, co na nich wisi - uważa. - A na plakatach nie ma żadnego skandalu. Są stonowane, wręcz nudne. Prezydent chyba ich nie widział. - Faktycznie, nie widziałem - przyznaje Jacek Majchrowski. - Ale wiem, co na nich jest. Wiem też, jakie reakcje może to wyzwolić: jedni będą składać interpelacje, inni malować po wiatach. Przeciw kampanii nie mam nic, ale wykorzystywanie w niej przystanków MPK nie jest najszczęśliwsze. Sto "antyhomofobijnych plakatów" miało zawisnąć na wiatach przystanków autobusowych 22 marca. Miasto ma prawo odmówić powieszenia reklamy "sprzecznej z dobrymi obyczajami". Według zapewnień prezydenta nikt z firmy AMS, która miała za umieszczenie plakatów odpowiadać, z nim się nie kontaktował. Tymczasem AMS wycofuje się ze zlecenia. - Plakatów nie powiesimy. Nie chcę jednak mówić o powodach tej decyzji - ucięła wczoraj rozmowę z nami rzeczniczka AMS Agnieszka Bakiensztos. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że powodem rezygnacji z plakatowania były właśnie kontrowersje wokół treści plakatów. Robert Biedroń zapewnia, że kampania w Krakowie jednak wystartuje. - Do mnie decyzja AMS nie dotarła. Ale jeśli ta firma się wycofa, poszukamy innej - zaznacza i dodaje, że w innych polskich miastach z plakatami problemów jak dotąd nie było. Wojciech Pelowski
Roman Giertych, poseł Ligi Polskich Rodzin, podczas debaty nad wnioskiem o skrócenie kadencji Sejmu 12.03.2003


strona główna prasa do góry