|
|
Gazeta Wyborcza Kraków: Strrrrrach!, 16.03.2003
Polacy uchodzą w Europie za nie lada chojraków, ludzi chętnych do powstań, szarż i podejmowania wyzwań racjonalnie nie do przyjęcia. Cokolwiek by o tym stereotypie powiedzieć, fakty historyczne
są bezlitosne. W tej sytuacji kompletnym zdumieniem musi napawać fakt, ze polityczną emanacją czystej polskości jest Liga Polskich Rodzin - ugrupowanie, do którego tchórzliwości podobnego ze
świecą szukać.
LPR boi się wszystkiego. Nowoczesności, Unii Europejskiej, Żydów, Murzynów i homoseksualistów. Właśnie w sobotę dowiedzieliśmy się, że LPR sprzeciwia się zasadniczo i fundamentalnie akcji rozlepiania w mieście plakatów
nawołujących do tolerancji wobec homoseksualistów. Plakatów mających na celu powstrzymanie homofobii. "To niedopuszczalne! - powiedział "Gazecie" szef klubu LPR w radzie miasta Piotr Doerre. - W naszej opinii taka akcja jest niepotrzebna, bo służy promocji postaw homoseksualnych".
Czy pan Doerre wie, co to jest homoseksualizm w ogóle? Skąd się bierze? Czy homoseksualizm jest
rzeczą, która można się zarazić w ramach promocji? Wygląda na to, ze Liga ma w tej materii
jakieś ponure doświadczenie. W końcu nie tak znowu dawno jeden z prominentnych
członków LPR zrobił siusiu w miejscu publicznym. Nie był sam ani z kobieta. Był z kolega.
Pal sześć problemy męskiego łona Ligi Polskich Rodzin. Nie moja to sprawa, tylko tamtejszych samczych i heteroseksualnych wszechpolaków. Niech dobry Bóg czuwa nad poprawna orientacja seksualna w ich zwartych szeregach. Problemem jest jednak dla mnie unik lewicowego i rozumnego
człowieka, za jakiego uchodzi prezydent Majchrowski. Oto cofnął się on przed
głupawym atakiem pana Doerre i powiedział, ze również jest przeciw wieszaniu tych plakatów na przystankach tramwajowych.
Gdzieś jest granica tłumaczenia się ludziom, którzy uwazaja, ze tolerancja wobec
bliźniego jest elementem politycznej promocji.
Stanislaw Mancewicz
|