|
|
City Magazine Trójmiasto: Nie zamykajmy oczu, 16.05.2003
Homoseksualiści w Polsce nie są ani masowo linczowani na ulicach miast i miasteczek, ani nie poddaje się ich inwigilacji przez służby mundurowe, jak to działo się w PRL. O co więc im takiego chodzi?
Chcą nam uzmysłowić, iż przez wielu z nas są wciąż niesłusznie postrzegani jako społeczny margines, mimo iż według statystyk aż dwa milionów Polaków to osoby o orientacji homoseksualnej. Być może chcą oni zwrócić naszą uwagę na przypadki usuwania gejów i lesbijek z zajmowanych przez nich stanowisk czy wręcz łamania ich karier zawodowych wyłącznie z powodu tej jednej odmienności.
Dla wielu gejów i lesbijek, żyjących w długoletnich związkach, motywem może też być niemożność skorzystania z praw, które przysługują innym parom - m.in. z prawa do swobodnych odwiedzin swoich partnerów w szpitalach, z prawa do pełnego dziedziczenia wspólnie zgromadzonego przez lata majątku w wypadku śmierci jednego z nich.
A może po prostu do prawa zwyczajnej ekspresji swoich uczuć, nieskrępowanej lękiem przed agresją, rzucanymi przez przechodniów obraźliwymi obelgami czy pogardliwymi spojrzeniami. Pragną prawa do spaceru pod rękę oliwskim parkiem czy jelitkowską plażą. Wbrew pozorom to wciąż bardzo trudne. Nie chcemy ich widzieć.
Wiele organizacji, m.in. Stowarzyszenie Kampania przeciw Homofobii (KPH), stara się od lat w sposób merytoryczny i oszczędny w środkach informować o kwestii obecności mniejszości seksualnych w polskim społeczeństwie. Przyjęli wyważony w treści "dialog z większością". W Trójmieście powstaje właśnie oddział terenowy KPH. Będzie skupiał się m.in. na przełamywaniu tak częstych pośród mieszkańców naszej aglomeracji uprzedzeń i stereotypów na temat homoseksualizmu i osób tej orientacji.
Statystycznie 90 procent Polaków przyznaje, że nie zna osobiście żadnego geja ani lesbijki. Nie zamykajmy jednak oczu na fakt ich istnienia pośród nas.
|