press

Trybuna: Największa mniejszość, 20.03.2003

Z Robertem Biedroniem, współorganizatorem Kampanii Przeciwko Homofobii "Niech nas zobaczą", rozmawia Katarzyna Dudek "Niech nas zobaczą", po co? - Naszym celem jest walka z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną. To pierwsza tego typu kampania społeczna w Polsce. Przede wszystkim chcemy pokazać, że istniejemy. Jedynie co dwudziesty Polak zna osobę homoseksualną. To straszne, zwłaszcza że stanowimy najbardziej liczną mniejszość. Jest nas około 2 mln. Nie wiedzą o naszym istnieniu sąsiedzi, rodzina, najbliższe nam osoby. Kampania ma pokazać, że homoseksualista nie jest zboczeńcem, który czyha na chłopców w krzakach, przebierańcem pokazywanym przez media podczas parady miłości. Homoseksualista to przede wszystkim nasz lekarz, piekarz, nauczyciel, polityk. Często także mąż czy żona. Jak będzie wyglądać kampania? - Wystawa ma być zorganizowana w czterech miastach - Sosnowcu, Gdańsku, Krakowie i Warszawie. Wydrukowaliśmy także pocztówki, plakaty, ulotki o dyskryminacji. Jedna z ulotek ma być skierowana do osób heteroseksualnych. Na billbordach umieściliśmy zdjęcia par homoseksualnych. Czy osoby, które zgodziły się pokazać swoją twarz na plakatach, nie bały się, że będą wytykane palcami na ulicy? - Wszystkie podpisały umowy. Większość zgodziła się pokazać twarz tylko na wystawie. Nie zgodzili się na plakaty uliczne. Tylko sześć par odważyło się na danie twarzy na billboardach. Z ich zdjęciami możemy zrobić wszystko. Pozostałe 25 par to ludzie, którzy ciągle się obawiają nadmiernego zainteresowania. Mimo to uczynili już pierwszy krok. Pokazali się na wystawie. Nie boicie się protestów przedstawicieli miast, w których zorganizowaliście wystawę? - W Krakowie LPR już nas zaatakowała. Prezydent miasta także nie jest przychylny kampanii. Obawiamy się protestów, ale wiemy, jaki jest poziom wiedzy Polaków na temat homoseksualizmu. Dyskusja rozgorzała jeszcze przed otwarciem wystawy. I o to nam chodziło. Kiedyś trzeba zacząć mówić otwarcie o homoseksualizmie. Czasami występuję w programie Ewy Drzyzgi "Rozmowy w toku". Ludzie twierdzą, że homoseksualizm to moda, która przyszła z Zachodu. Trzeba ich uświadomić. Jak w Polsce funkcjonują organizacje homoseksualne? - Na pewno jest lepiej niż przed 1989 rokiem, kiedy musieliśmy działać nielegalnie. Wszystkie stowarzyszenia broniące praw człowieka i próbujące być stowarzyszeniami demokratycznymi musiały działać w podziemiu. Ta sytuacja zmieniła się, ale oczywiście nie zmieniła się mentalność ludzi. Ciągle napotykamy na wiele przeszkód. Badania pokazują, że 88 proc. naszego społeczeństwa zupełnie nie toleruje osób homoseksualnych. Około połowa chciałaby prawnego zakazania nam stosunków seksualnych. Jak odnoszą się do was np. politycy? - Stosunek polityków i fundacji, które przyznają pieniądze naszej organizacji, jest taki jak większości społeczeństwa. Są oczywiście wyjątki, ale wciąż jest ich za mało. A jednak doprowadziliście do zapisu o poszanowaniu mniejszości w statucie SLD. - Tak, na pierwszym Kongresie SLD. Kiedy powstawał Sojusz i opracowywaliśmy ostateczny statut naszej partii, przedstawiliśmy propozycję zapisania poszanowania odmiennej orientacji seksualnej. Tak się stało. Poparło nas około 85 proc. delegatów. Podpisali ją wszyscy czołowi politycy SLD z Leszkiem Milerem na czele. To był pierwszy większy sukces po '89 r. Nawet w takim kraju jak Niemcy zapis został uznany za bardzo nowoczesny. Jednak SLD nie realizuje tego zapisu w praktyce. Słyszałam, że Waszym patronem jest osoba z rządu. - Patronem i sponsorem tej akcji jest Izabela Jaruga-Nowacka, pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Oprócz niej pomagają nam m.in. Ambasada Królestwa Niderlandów, MTV, Radiostacja, Klub Galeria Utopia. Czy na tych czterech miastach zakończycie promowanie kampanii? - Wystawa ma być prezentowana także w Szwecji. Odbywają się tam teraz obchody roku kulturalnego Polski. Jak to będzie wyglądało w naszym kraju, trudno mi powiedzieć. Planujemy zakończenie kampanii pod koniec maja. Jeśli będzie większe zainteresowanie wystawą i będziemy mieli pieniądze, zorganizujemy ją także w innych miastach Dziękuję za rozmowę.


strona główna prasa do góry