press

Super Express: Niech nas zobaczą!, 21.03.2003

Rolnik, dziennikarz, pielęgniarka, szanowany polityk. Ponad milion Polaków! Ale tylko 30 homoseksualnych par zaryzykowało "wyjście z cienia". Rodzice Ewy z Wrocławia marzyli, że będzie miała męża, a oni wnuki. Lecz ona wykrzyczała im któregoś dnia: "Jestem lesbijką". Musieli nauczyć się z tym żyć. Kochać ją taką, jaka jest. Marzę, by spróbowali być ze mnie dumni i chodzili z podniesioną głową - mówi 26-latka. Ale to niełatwe. Ewa i jej dziewczyna, Ania, zdecydowały się pokazać światu swoje twarze. 30 par, 30 dużych zdjęć i żadnych wątpliwości: chłopak z chłopakiem, dziewczyna z dziewczyną. Trzymają się za ręce, śmieją bez skrępowania, jakby taki widok był normą na naszych ulicach. Wystawa fotografii Karoliny Breguły objedzie kilka dużych miast. Od jutra ma być w Warszawie. Duże billboardy ze zdjęciami par mają zawisnąć na ulicach. Ale czy je zobaczymy? Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa uznał, że "wzbudzałyby agresję". "Nie chciałbym, żeby taka akcja miała miejsce w Warszawie" - powiedział z kolei Lech Kaczyński, prezydent stolicy. O przeciwnikach akcji jej zwolennicy mówią: "wstyd!", "ciemnogród!". Mamy kolejny "kij włożony w mrowisko". Wygląda więc na to, że rozpoczynająca się właśnie pierwsza w Polsce akcja Kampanii Przeciw Homofobii (irracjonalnemu lękowi przed homoseksualistami) jest potrzebna. Czy ty i Ania, no wiesz...? - Nie chcemy już się bać i czuć jak banitki! tłumaczą Ewa i Ania. Są razem ponad 5 lat. Gdyby 21-letnia Ania leżała ciężko chora w szpitalu, najpewniej Ewa nie mogłaby do niej wejść. Bo niby jako kto?! Dlatego zdecydowały się pokazać w trakcie kampanii. Ci, którzy wiedzą o ich związku, pytają je czasem: "Kto jest mężczyzną, a kto kobietą?". Albo: "Czy to tak samo, jak z facetem?". - A ja nie wiem, bo nigdy nie byłam z mężczyzną!!! - odpowiada Ewa, absolwentka biotechnologii (szuka pracy). Nie interesowali jej chłopcy. Czuła to już w podstawówce. Podobnie Ania, która uczy się w liceum wieczorowym. Ale żadnej z nich nie przyszło do głowy, co to może znaczyć. Najpierw była między nimi zwykła znajomość, potem szaleńcza przyjaźń. Inni to przeczuwali, one nie! Jeszcze sześć lat temu mama Ewy pytała: "Czy ty i Ania, no wiesz...?", a Ewa odpowiadała oburzona: "No co ty, mamo!!!!". Aż pewnej nocy... Ewa: - Najpierw był strach, wrażenie, że zrobiłyśmy coś bardzo złego. Ania: - I zakłopotanie. Nie rozmawiałyśmy po tym ze sobą całą dobę. - Ale potem była radość i spokój. W tę jedną noc przeszłyśmy w nieznany dla nas świat - przyznają obie. Trzy lata temu Ewa powiedziała o wszystkim rodzicom. Płakała. Wybuchła kłótnia. Potem mama zaczęła oglądać programy o homoseksualistach. "Nie potrafię sobie z tym poradzić" była zrozpaczona, ale dziś już powie czasem o Ani: "Mam dodatkową córkę". Ania swojej mamie powiedziała przed rokiem. "Zawiodłam cię?" - spytała. "Nie wiem, muszę o tym pomyśleć" - usłyszała. Teraz mama sama uspokaja córkę: "To twoje życie". - Tylko tata do tej pory nie może się z tym pogodzić - mówi Ewa. - Przed miesiącem po raz pierwszy odezwał się do Ani. Przedtem tylko "dzień dobry" i "do widzenia". Ale naszą umowę o udziale w kampanii wolałby podrzeć. Uważa, że jeśli się pokażemy, świat się zawali. Ludzie się dowiedzą i... Ja jednak wiem, że trzeba stawić temu czoło. Nikogo nie zabiłam, nic nie ukradłam, nie mam się czego wstydzić. Ani moi rodzice. Patrz: faceci się całują! Ale większość homoseksualistów boi się ujawnić. - Ja się nie boję, choć znajomi ostrzegają, że mogę dostać za to bejsbolem od homofobów - przyznaje 23-letni Jacek z Poznania. - Uważam, że im więcej osób będzie o tym krzyczeć, tym lepiej. Dla wszystkich! Jak nas poznają, może przestaną się nas bać... Jacek o poszukiwaniach par do kampanii dowiedział się w Internecie. Przed dwoma laty wystąpił już w "Rozmowach w toku" Ewy Drzyzgi zatytułowanych "Moje dziecko jest homoseksualistą". Sam, bo... nie przekonał do udziału w programie mamy. Jacek pracuje i chciałby studiować. Wynajmuje mieszkanie z 25-letnim Arkiem, który kończy właśnie wydział pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej (chce pracować jako wychowawca w domu dziecka). Żaden z nich nie był nigdy z kobietą. - Zawsze dążyłem do zbudowania związku uczuciowego z mężczyzną - przyznaje Arek. Obaj pochodzą z małych miast. Każdy z nich marzy, żeby od rodziców usłyszeć przed świętami: ""Bierz swojego faceta i przyjeżdżaj". Od kilku lat tego nie słyszą, więc święta spędzają bez rodzin. W miejscach publicznych cały czas się kontrolują, choć zdarza im się pocałować czy przytulić. A to budzi często agresję: "Patrz, dwóch facetów...". Dalej lecą groźby i obraźliwe słowa. Rzadziej ich otwartość nagradzana jest kciukiem podniesionym do góry. Tylko kiedy zbliżają się do swojego bloku, zawsze rozłączają splecione dłonie. Większość sąsiadów jeszcze nie wie... Przyznanie się do swojej orientacji nazywane jest z angielska "coming out". Ale powiedzieć komuś obcemu pierwszy raz: jestem gejem - nie jest łatwo. Jacek: - Miałem przyjaciółkę, nie chciałem mieć przed nią tajemnic. Długo, długo nie mogłem się odważyć. Wypaliłem w końcu: "Ewa, jestem pedałem!". "I co z tego?" - uśmiechnęła się, a ja się popłakałem. Ze strachu, który jeszcze przed chwilą sięgał zenitu, z zażenowania. I ze szczęścia, że nic strasznego się nie stało. Arek też czuł, że dusi się, odgrywając wśród kolegów z uczelni rolę heteroseksualisty. Musiał komuś o tym powiedzieć. Bliska znajoma. Akurat jadła pączka. Powiedział. Przełknęła spokojnie kęs i powiedziała: "Jesteś szczęśliwy? To dobrze!". Jacek i Arek śmieją się: ich strach przed ujawnieniem to również przejaw homofobii. Córeczko, jesteś chora! - Ludzie nie zdają sobie sprawy, że na co dzień mijają nas na ulicy! - mówi 24-letnia Daria, atrakcyjna, zgrabna, studentka II roku psychologii. Od zawsze wolała towarzystwo swojej płci. Ale nie pokaże w gazecie swojej twarzy. Boi się rodziców, którzy mieszkają w małej miejscowości na Wybrzeżu. I nie chciałaby, żeby ktoś śmiał się z jej 7-letniej siostry. Żeby ktoś zrobił im krzywdę. Ale to przecież zdjęcie Darii z jej partnerką Dominiką (studiuje we Wrocławiu) pokaże się w dużych miastach na billboardach. Myśli, że nie powinno dotrzeć do jej małej społeczności. A jeśli? Zobaczy. Jej prywatny "coming out" w rodzinnym domu odbył się dopiero przed miesiącem. Pokazała zdjęcie Dominiki: "To moja dziewczyna". Wcześniej poprosiła mamę, żeby obejrzała program "Kiedy kobieta kocha kobietę". Pierwsza reakcja była taka: "Jesteś chora" i "Pójdziemy do psychologa". Ale nie było w tym agresji, raczej troska. - A ja już byłam u psychologa! - odparła. - Powiedział mi to samo, co wiedziałam o sobie wcześniej. Daria zarabia na studia jako kelnerka, pracowała już w czterech restauracjach. Nigdy nie ukrywała swojej orientacji. "Ty? Nie wyglądasz" - dziwili się koledzy. Nikt nie wyrzucił jej z pracy i nikt nie obrażał. Ale dobrze pamięta scenę, sprzed lat, nad Wisłą, gdy wśród opalających się warszawiaków odruchowo przytuliła swoją dziewczynę. Podszedł do niej mężczyzna. Odpoczywał razem z rodziną. Syknął: "Wypierd... stąd! Tu są k... dzieci!". - To co dla mnie było wyrażaniem moich uczuć, dla nich było odrażające - mówi z rozżaleniem - Musiałam się usunąć... Tamtego dnia byłam zła i czułam się bezradna. Dlatego teraz zdecydowałam się na udział w kampanii. Moja sprawa, z kim śpię - Czy Pan, będąc heteroseksualistą, czułby się dobrze sypiając z mężczyzną? - pyta Agnieszka Walendzik z Zakładu Poradnictwa Młodzieżowego i Edukacji Seksualnej Uniwersytetu Zielonogórskiego - Pary, które pokazują się w kampanii, wiedzą, że podejmują ryzyko. - I słusznie się obawiają. Konsekwencje w pracy, wśród sąsiadów, dla nich samych i ich rodzin mogą okazać się gorzką pigułką do przełknięcia. Ale oni chcą żyć, nie okłamując siebie i innych! Homoseksualizm wciąż kojarzy się w Polsce źle: ze zboczeniem, chorobą, wyuzdaną paradą gejów i przypadkowym seksem po krzakach. Mylony jest z pedofilią. Wywołuje irracjonalny strach i agresję: to właśnie jest homofobia. - To czy jest sens się ujawniać?! - Każda z tych par chce powiedzieć: "Jesteśmy tacy sami, jak wy! Grubi, szczupli, ładni, brzydcy. Śmiejemy się i cierpimy. Gdybyście nas nie zobaczyli na tym zdjęciu, pewnie nigdy nie pomyślelibyście, że kochamy się, mimo że jesteśmy tej samej płci!". Bez ich odwagi niemożliwa jest zmiana postaw większości Polaków. - Lesbijką może być pani w okienku na poczcie... - ...gejem może być kumpel w pracy albo sąsiad. To co najmniej milion Polaków! Nie wszyscy żyją zgodnie ze swoją orientacją seksualną. Czasami tworzą związki heteroseksualne, zakładają rodziny, które potem unieszczęśliwiają. Boją się swojej orientacji albo myślą, że im przejdzie. - Mam nadzieję, że to można wyleczyć. - A nie można. I to nie jest choroba! Źródła homoseksualizmu są nie wyjaśnione, a medycyna nie zna żadnego przypadku przeorientowania się osoby homoseksualnej w hetero. Co najwyżej możliwe jest nakłonienie kogoś do wyzbycia się kontaktów seksualnych w ogóle albo do... zmiany zachowań seksualnych. Wbrew jego naturze! Bo czy pan, będąc heteroseksualistą, czułby się dobrze sypiając z mężczyzną? - Ale dlaczego gorzej reagujemy na parę mężczyzn niż na dwie kobiety? - Bo takie związki sprowadzamy do czynności seksualnych. A seks dwóch mężczyzn wydaje nam się mniej "estetyczny". Tymczasem homoseksualizm to w równym stopniu zaspokajanie potrzeb fizycznych, jak i psychicznych. To potrzeba miłości, która cechuje każdego z nas. - Mamy więc homoseksualizm traktować jako normę? - No właśnie... Wciąż są tacy, nawet seksuolodzy, którzy uważają, że to można leczyć. Jednak Światowa Organizacja Zdrowia już w 1993 roku wykreśliła homoseksualizm z listy chorób. Większość seksuologów traktuje go po prostu jako odmienna orientację. Trzeba z nim żyć i spróbować być szczęśliwym. A heteroseksualiści, oczywiście, nie muszą kochać gejów i lesbijek. Ale powinni pozwolić im żyć. Ludzi lepiej oceniać za to, jacy są, a nie na podstawie tego, z kim śpią. Gej może zostać świętym... mówi ks. Jan Pałyg, pallotyn: - Kościół w żadnym wypadku nie potępia osób homoseksualnych! Mówi jedynie, że powinny one powstrzymać się od życia seksualnego zgodnego z tą orientacją. Porównałbym to do wystrzegania się pożycia przedmałżeńskiego, czy celibatu, który powinien zachować ksiądz. Nie wolno odmawiać osobie homoseksualnej np. prawa do zostania świętym. Ba! Ja nawet wiem o takim świętym, kanonizowanym przez Kościół, który w swoich osobistych zapiskach przyznawał się do takich skłonności. Tak więc według nauki Kościoła, to sama praktyka seksualna traktowana jest w kategoriach grzechu, z którego można się wyspowiadać, oczywiście z postanowieniem poprawy. Kościół winien jest więc osoby homoseksualne otoczyć opieką duchową. Są w Polsce wspólnoty homoseksualistów, którzy starają się żyć pełnią życia chrześcijańskiego. ...i może być nauczycielem mówi Izabela Jaruga-Nowacka, Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn: - Powinniśmy nauczyć się tolerancji wobec innych! Jako Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, współorganizuję i współfinansuję akcję "Niech nas zobaczą", bo jej celem jest przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Jeżeli mamy do czynienia z osobami tej samej płci, które spędziły ze sobą kawał życia, mają wspólny dom, to dlaczego mamy odmawiać im np. prawa do informacji o partnerze w szpitalu, albo możliwości pozostawienia po śmierci majątku. Nie ma żadnych przeszkód, żeby osoba homoseksualna pracowała jako lekarz, nauczyciel czy wychowawca. Dzieci w równym stopniu mogą być zagrożone ze strony osób heteroseksualnych. W ustawie o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu wprost zapisano, że nie można nikogo dyskryminować ze względu na "orientację seksualną". To pewien postęp.


strona główna prasa do góry